Wczoraj wybrałem się swoim motocyklem na wycieczkę w stronę Wołomina i Ostrowii Mazowieckiej. Pojechałem z Warszawy ósemką a następnie skręciłem na 634 na Wołomin.
Droga nie jest zbyt dobrej jakości, jednak odcinki wyboiste przypadają na okoliczne wioski - można sobie przy okazji przypomnieć zapach krowich placków ;-)
Dojechałem do skrzyżowania z drogą 636 i skręciłem w prawo w stronę Jadowa. Tutaj droga już dużo lepsza i nawet było kilka zakrętów.
Dojechałem do drogi numer 50 i skręciłem w lewo, w stronę Łochowa, Broku i Ostrowii Mazowieckiej. Dojechałem do S8 (obwodnica Ostrowii) gdzie udało mi się uzyskać licznikowe 204 km/h.
Cała 50-tka i 8-emka to polskie, litewskie itp tiry, ciężarówki oraz autobusy. Trzeba uważać na obwodnicy, bo potrafią się ścigać i lewy pas zajęty.
Kawałek dalej zawróciłem i znów ponad 200. Chwilę dalej była smażalnia ryb w której zatrzymałem się na papierosa i pepsi - niestety nie mają tam WC. Dalej jechałem już spokojniej osiągając przelotówkę 90km/h - zaspokoiłem swoją potrzebę prędkości ;-)
Na obwodnicy Radzymina (druga część planowanej S8 z Radzymina do Ostrowii) znów 190 i bardzo ostry skręt (zjazd) na drogę 635 do Wołomina. Oponki niby nijakie (Bridgestone BT011), jednak świetnie dały radę przy hamowaniu w złożeniu. Motocykl nie omieszkał mnie poinformować co sądzi o niedostatkach mojej techniki jazdy (hamowanie zamiast głebszego złożenia z gazem) i lekko szarpnął kierownicą.
Na motocykl dosiadła się moja dziewczyna i razem pojechaliśmy z powrotem w kierunku skrzyżowania z drogą 636, gdzie skręciliśmy jednak w lewo w kierunku krajowej ósemki. Wypróbowaliśmy jakie to uczucie jechać 205km/h we dwie osoby i z załadowanym kufrem - dosyć nieciekawie, ponieważ dopadły nas duże turbulencje. Moja dziewczyna pierwszy raz jechała tak szybko więc bardzo narzekała na zrywanie kasku z głowy i potworny wiatr - niestety się jej nie spodobało. Szkoda, myślałem że się wciągnie. Spróbuję jeszcze raz, w lepszych warunkach. Dałem jej w prezencie żółwia na plecy - żeby nie pomyślała sobie że lekceważę bezpieczeństwo.
Dalej już prosto ósemką do Warszawy. Na jednym ze skrzyżowań miałem okazję spróbować sprintu na prostej z jakimś nowym sportowym mercedesem. Muszę przyznać, że osiągi tego auta robią wrażenie - zostawił mnie o ponad 5 m i szedł równo przede mną aż do 180km/h. Ja co prawda nie przekraczałem 9 tys obrotów (dotarcie!), jednak pierwszy raz zobaczyłem coś tak szybkiego. Nie żebym miał jakąś super technikę na ćwiartkę ale od zakupu nowej maszyny odwykłem od tego że wieloślad mnie wyprzedza.
Wycieczkę uznaję za bardzo udaną. Było niestety bardzo gorąco (28 st) i po powrocie do domu wypiłem ponad litr zimnych napojów a nadal kręciło mi się w głowie. Co ciekawe, na motocyklu nie odczuwałem zmęczenia ani kłopotów z koncentracją - chyba to lubię ;-)